• Wpisów:144
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 13:23
  • Licznik odwiedzin:4 010 / 1657 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hoho, nie było nas tu już rok - czy ktoś jeszcze o nas pamięta?
Moje wszystkie dzieciaki niedawno pokończyły po trzy lata. Czas leci, my wciąż brniemy do przodu i jakoś nam się żyje. Ja pogłębiam swoją wiedzę na temat kynologii i coraz bardziej wkręcam się w psie tematy. Już dłuższy czas temu zaczęłam pracę w schronisku gdzie szkolę psy i ogólnie dbam o nie jak o swoje.
Jestem ciekawa ilu z Was tu jeszcze zostało.
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czy chcielibyście jakieś tutoriale(instrukcje) dotyczące nauki jakiś konkretnych sztuczek?

Na zdjęciu ja i Aki, oraz nasze psy.
fot: Iwona.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z dozą dumy przedstawiam efekty naszej pracy. Podkreślę jednak iż jest to film w baaaardzo okrojonej wersji i nie pokazuje do końca co tak na prawdę potrafimy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
True Dog Whisperer - Moja Mama.
Szkolenie kulinarne.
 

 
Od dziecka kocham zwierzaki. Odkąd pamiętam zawsze chciałam je posiadać i opiekować się nimi. Rzecz jasna jako kilkuletnie dziecko nie byłam na to gotowa i zanim dostałam pozwolenie na pierwsze żywe stworzenie musiałam zadowolić się różnego rodzaju substytutami.
Poza pluszakami wszelakiej maści i rozmiarów, plastikowymi zwierzątkami do zabawy, a także zdjęciami, naklejkami i obrazkami, moją wielką pasją było zbieranie psów ze szkła i innych szkłopodobnych materiałów.
Zawsze wybierałam te, które były wykonane w możliwie jak najbardziej realistyczny sposób (o nie, nie bawiły mnie abstrakcyjne formy i kolory, bo ja chciałam mieć psa jak żywego!).
Rodzice i dziadkowie kupowali mi te figurki przy każdej nadarzającej się okazji, a ja cieszyłam się jak głupia. Nazywałam je, budowałam im budy i robiłam smycze z muliny. Miski były z plasteliny, a posłania ze skrawków materiałów, które mogłam znaleźć przy babciowej maszynie do szycia.
Potrafiłam bawić się tak godzinami. Szanowałam swoje "prawie jak żywe" zwierzątka.
Potem nastała era rybek, gryzoni, królików, kur, kotów, żółwi i coraz to bardziej wymagających zwierząt. Figurki musiały zejść na dalszy plan i zmieniając wciąż miejsce w końcu wylądowały w reklamówkach czy kartonach.
To, co możecie zobaczyć na zdjęciu jest może 1/4 całej kolekcji, która niestety z czasem się wykruszała. Wiele z pozostałych postaci psów jest uszkodzonych i zmatowiałych, ale ile w nich wspomnień!

Teraz mam w domu trzech wspaniałych muszkieterów, spełnienie dziecięcych marzeń.. Ba! Oni znacznie przewyższają oczekiwania jakie kiedykolwiek mogłabym mieć.
  • awatar Fonixa :3: @TrziPsy: Trochę wyrosłam już z zabawy.. W wieku 12 lat też nie mam za bardzo czasu . Jedną z takich rozrywek, które są fajne to wyjście na podwórko i granie z koleżanką w piłkę. Bawić się nie bawię bo nawet nie mam z kim.. brat już jest starszy idt. Ale nie raz muszę się przyznać zdarza mi się podkładać głos do starych pluszaków. c; Teraz po prostu czekam na wykorzytsanie tej mojej dziecinności, która we mnie została . Mam kuzynkę małą i mam nadzieję, że będę mogła ją wprowadzić w świat wyobraźni i nie będzie tak jak teraźniejsze dzieci, siedzieć na komputerze czy PSP w wieku 6,7 lat .
  • awatar Asmaida: Ja zbieram psy i konie Schleich - figurki jak żywe Zawsze chciałam i nadal chcę mieć psa, ale no cóż - mam chomika i się cieszę :D
  • awatar TrziPsy: @Fonixa :3: Przecież jeszcze masz czas na zabawę, czemu tego nie robisz? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ludzie często mnie pytają, jak ja to robię, że moje psy "pozują" do zdjęć.
Prawda niektórych może nieco rozczarować, ale one są po prostu tego nauczone i posłusznie wykonują moje komendy.
Zostają w określonej pozycji na "zostań", po czym spoglądają w obiektyw na komendę "uwaga".
Zdarza się, że są karne, ale wymaga to ode mnie wiele pracy i cierpliwości.

Pozwolę sobie posłużyć się przykładem, jakim jest filmik przedstawiający mini trening rally-o z Tobi, polegający na dostawianiu do nogi (pies ma za zadanie usiąść po mojej prawej stronie, gdy ja idę ma iść obok, na stój siadać, zmieniać kierunek dostawiając wciąż do prawej) oraz obieganiu przedmiotu (w tym wypadku butelki. Komenda "rewir". Na filmiku mamy też "ósemkę" i "slalom", ale to już mniej ważne.
Czyli nie ma efektów bez pracy, a z psem tak na prawdę można zrobić wszystko.
ZACHĘCAM DO OBEJRZENIA:
https://www.facebook.com/video.php?v=1530079030561918

  • awatar Lily c:: Śliczne zdjęcie :)
  • awatar Asmaida: Świetnie nauczona :)
  • awatar Fonixa :3: Super filmik ;3 Najbardziej podobało mi się jak Tobi przechodziła między twoimi nogami ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Postanowiłam, że wyjątkowo pobawię się w fotografię w domu, czyli czego potrzeba, żeby uzyskać efekt niby studia.
Należy zaopatrzyć się w zwykły kolorowy brystol, posiadać aparat i dobrze naświetlone miejsce. Ja dodatkowo doświetlałam blendą.
Fajnie jak psy znają komendę "zostań". To bardzo ułatwia pracę.
A oto efekty:

Ahri

Tobi

Dixon
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ostatnio mam straszny regres jeśli chodzi o zdjęcia. Patrzę się na nie i wydają mi się po prostu beznadziejne, nudne, nijakie. Nie mogę na nie patrzeć. Doszukuję się ostrości tam gdzie jej najprawdopodobniej nie ma.
Planuję kupić pewną rzecz i coś pokombinować z rekwizytami. Mam nadzieję, że przyjdzie jakieś natchnienie twórcze i mnie zbawi.

  • awatar TrziPsy: @Lily c:: Dzięki :) Ale mimo wszystko to nie ten poziom jaki chciałabym mieć..
  • awatar Lily c:: Zdjecia ci wychodza cudne i nie musisz sie martwic. Kazdemu czasem wychodza krzywe, rozmazane zdjecia. A ty robisz sliczne wiec noe wiem czym sie przejmujesz? ;p
  • awatar Zwierzęta: teraz i zawsze. ♦: Co ty mówisz? Ja prędzej bym skoczyła z mostu, niż miała tyle cierpliwości do fotografowania istot żywych jak ty! Ale jednocześnie doceniam, że jesteś dla siebie taka surowa, i wyszukujesz błędów, znikomych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dawno nas nie było, ale też nie bardzo mam motywację do prowadzenia tego bloga.
U psów trochę się pozmieniało. Tobi jest już tydzień po zabiegu sterylizacji i nie widać po niej, że tak niedawno miała cokolwiek wycinanego. Jest w formie.
Ahri dzięki Bogu chudnie, co nie ukrywam niezmiernie mnie cieszy, bo już nie mogłam patrzeć na jej klockowatą formę.
Dixon natomiast najprawdopodobniej ma coś z sercem i będę musiała poddać go odpowiednim badaniom. Jeśli coś wyjdzie, to niestety będziemy musieli zakończyć naszą krótką karierę z frisbee, bo jakby nie było zdrowie i życie moich psów jest najważniejsze.

Ze spraw, które dzieją się na bieżąco, to wczoraj byliśmy na psim spacerze z Anią i Bluesem, oraz Alą i Cziką. Ośmiogodzinne wędrowanie po górach na pewno przysłużyło się psom. Dziś wszyscy leniuchujemy w łóżku z przerwami na toaletę.

od lewej: Blues, Tobi, Ahri, Czika, Dixon.
  • awatar TrziPsy: @Zwierzęta: teraz i zawsze. ♦: Miałam asystę w postaci właścicieli Btoluesa i Cziki :) Tobi to suka, a Blues jest głuchy.
  • awatar Zwierzęta: teraz i zawsze. ♦: Zgadzam się z tym, co powiedziałaś: "bo jakby nie było zdrowie i życie moich psów jest najważniejsze". Blues wygląda trochę jakby zaraz miał przechylić się na bok :) Natomiast Tobi i ten jego skupiony wzrok mnie rozwalił, a Ahri powinna iść na modeling: to taki wyjątkowy pies! Czika posiada niezwykły talent do pozowania, wyszła ślicznie, a Dixon wygląda tak dumnie skąpany w słońcu. Gratuluję, że dałaś radę skupić te rozbrykane potworki w jednym miejscu : )
  • awatar Asmaida: Śliczne psiaki, Czika szczególnie łatwo wyszła :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bo pies to nie jest tylko takie coś, co musi być drogie i rasowe.

Dziś rano (po przeczytaniu pewnych wypowiedzi, na pewnej stronie) bardzo zaczęłam myśleć o przeliczaniu zwierząt na pieniądze.
Nie rozumiem jak niektórzy (uwierzcie, że są takie osoby) mogą twierdzić, że zwierzę za dużą kasę jest "prawdziwe", a cała reszta to cytuję "śmieci", "odpady", "ścierwo".
W żadnym wypadku nie chcę tu zasugerować, że pseudohodowle są cacy, a jedynie to, że zwierzęta powołane w nich do życia nie są niczemu winne. To ludzie wykorzystują je do pomnażania zer na swoich kontach, więc nie rozumiem jakim prawem ktoś śmie używać wobec nich tak niegodnych epitetów.
To tak, jakby spojrzeć na przeciętną dziewczynę, stwierdzić, że ma zbyt małe wcięcie w talii, za krótką szyję, odstające uszy, za wiele pieprzyków na plecach, a na dodatek nie wiadomo kto jest jej ojcem i dojść do wniosku, że nie będzie ona wysokiej klasy modelką, więc spokojnie można ją sprzedać do ruskiego burdelu za niewielkie pieniądze, bo przecież i tak jest tylko "ścierwem", a nie prawdziwym człowiekiem.
Wiem, że to co piszę brzmi bardzo niemoralnie, ale nie wiem jak inaczej podać przykład, żeby ludzie zrozumieli, że ten cały ich "towar" i jego "jakość" przeliczana na pieniądze, też czuje, potrzebuje miłości i opieki. Też ma swój charakter. Jest istotą żywą, taką która ma serce, krew, mózg, sploty nerwów (oh, człowiek też je ma! Cóż za niesamowity zbieg okoliczności!).
Uważam, że to źle, że ludzie rozmnażają zwierzęta jak popadnie, sprzedają je za śmieszne sumy, pieprzą w genach patrząc tylko na zysk. Przez to bardzo wiele stworzeń trafia w nieodpowiednie ręce, do schronisk, do lasu, do worka i do rzeki. Ludzie "produkują" taniusie zwierzaczki, których życie dla wielu warte jest tylko tyle ile wychodzi w przeliczeniu na pieniądze.
Moim zdaniem to "hodowców" powinno się nazywać "ścierwami", "śmieciami" i "odpadami", ponieważ są wybrakowani, pozbawieni cech ludzkich.
Wiem, że zwierzę i tak nie zrozumie, co znaczą te słowa w jego określeniu, ale mimo wszystko razi mnie ten brak szacunku dla biednej, wykorzystywanej dla ludzkich korzyści istoty.

Patrząc na moje psy widzę zimne nosy trącające moją dłoń, ciepłe języki, miękkie futra, wierne oczy, merdające ogony i ogrom miłości na jaką nie stać żadnego człowieka.
Ich geny i pochodzenie nie są ważne wobec tego, że żyją, są kochane, mogą odczuwać i są szanowane jako istoty, a nie przedmioty.
Dla mnie wartości tych psów, nie można przeliczyć na pieniądze.
Amen.

"Każde życie stanowi dla każdego całe sto procent."
Na zdjęciu moje paszczurki: Ahri, Dixon i Tobi.
Zdjęcie mojego autorstwa.
Gdyby ktoś chciał obejrzeć więcej fotek i poznać piesełków nieco bliżej, to serdecznie zapraszam na ich stronkę: https://www.facebook.com/tobiahri?fref=ts
  • awatar Zwierzęta: teraz i zawsze. ♦: Od kilku dni obserwuję twój blog. Natchnęłaś mnie do założenia własnego. Wszystkie twoje wpisy są prawdziwe i cudownie inteligentne. Słucham twoich rad i jesteś dla mnie psią alfą.
  • awatar Moda♥♥: Super blog wpadnij do mnie zostaw coś po sobie :)
  • awatar RainbowxD: Przeczytałam wszystko... i aż otworzyłam buzię ze zdziwienia. Masz absolutną rację! Naprawdę szkoda mi psów, które trafiają w "niepowołane ręce"...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tarzanie w ludzkim gównie i flakach martwego kreta zawsze spoko. Szkoda, że Pancia potem niemal nie puszcza pawia podczas zmywania tego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem chora, ale zaraz sprawdzę jak jest na dworze, i jak jest bardzo gorąco, to zabiorę psiaki na stawy, żeby się pociapały ;p
 

 
Ojej, zaniedbałam blożka. Ale to nic, pogoda i aktywność jak najbardziej mnie usprawiedliwiają.
Po 12 z psiurami na dłuższy spacer. Spróbuję coś porzucać, ale nie wiem jak wyjdzie. Tobi strasznie niszczy mi dyski ;/
  • awatar TrziPsy: @Zwierzęta: teraz i zawsze. ♦: Przy terrierach żaden dysk nie jest wytrzymały :P
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: Tak to już jest, polecam kupienie jakiegoś porządnego, z bardziej znanej, cenionej firmy. Ja osobiście też posiadam dysk, ale dobrze się trzyma. Fioletowy. : )
  • awatar TrziPsy: @Asmaida: Dziamga strasznie i ma bardzo mocny chwyt ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dawno mnie nie było, ale byłam z psiakami na wycieczce. Najpierw Namysłów, potem DCDC we Wrocławiu.
Kurczę, fajnie było. Nie mogłam wziąć Tobi bo dostała cieczki, ale Ahri super ogarniała.

Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa. Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć z zawodów, to zapraszm tu: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1481698735399948.1073741829.1445567885679700&;type=3
  • awatar TrziPsy: @Zwierzęta: teraz i zawsze. ♦: To nie Ahri :P
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: Nie mam pewności, czy ta przedostatnia piękność to Ahri, ale jeśli tak.. chyba ma największą grację z wszystkich, a jeżeli to nie ona, to ten piesek się dobrze spisał. :)
  • awatar Arseisgar: też bym tak chciała :0 Piękne zdjęcia ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Właśnie przeczytałam pewien bardzo smutny artykuł, którym chciałabym się z Wami podzielić.
Tak, znów dotyczy on pseudohodowli.
Przypomnę jeszcze raz, że pseudohodowla, to każde miejsce (nawet czyjś dom!) w którym rozmnaża się psy bez rodowodów.

Artykuł nie jest mój, tylko Alicji Zmysłowskiej.
Zapraszam:



Chciałabym aby ten tekst trafił do chociaż kilku osób, może rodziców, może nawet samych dzieci, które bardzo chciałyby mieć pieska i rozważają kupno psa "rasowego bez rodowdu" czyli psa z pseudohodowli, bo tanio, bo rodziców nie stać na rodowód, a po co komu papierek, na wystawy nie będziemy jeździc, bo po co tyle wydawać - mozna za to kupic nowy tablet, telefon czy cokolwiek innego.
Przykre i przerażające, że przypomina to wręcz obraz obozu pracy... A jest to niestety bardzo liczne zjawisko, biznes się w końcu kręci. To straszne, jakie piekło człowiek potrafi stworzyć niewinnemu zwierzęciu, tylko i wyłącznie dla swojego zysku.
"Potrzebuję 3 minuty Twojego czasu - obiecuję, że odmienię Twój punkt widzenia na psy bez rodowodu - z góry dziękuję.
Jestem "dziewczyną pracującą".
Moja fucha (i fucha moich współpracowniczek) jest robotą 24 godziny na dobę,7 dni w tygodniu, rok w rok. Nigdy nie słyszałyśmy o prawie pracy, opiece medycznej,czy wypłacie, a warunki pracy są, delikatnie mówiąc, kiepskie.
Czasem jeśli nam się uda dostajemy świeżej wody i troszkę jedzenia.
Jednak słyszałam,że nasza robota jest bardzo potrzebna,ponieważ produkujemy coś czego każdy chce... taniutkie szczeniaczki!
Właśnie dlatego,że tak dobrze pracujemy,ludzie mogą wciąż kupować nowe szczeniaczki, a kiedy jeden im już nie pasuje, pozbywają się go i kupują kolejnego!
Maluszki można kupić nawet na kredyt, za kilka złotych na miesiąc przywiozą ci szczeniaczka do domu,a przy odrobinie szczęścia zwierzaczek będzie jeszcze żył zanim skończysz spłacać raty.
Mam na imię suka 61
Jak przez mgłę pamiętam,że kiedyś nosiłam inne imię... byłam wtedy u kogoś w domu i miałam cieplutkie legowisko.
Miałam też własną miskę do której co rusz wpadało coś pysznego, a ludzka-dziewczynka ciągle mnie tuliła.
Nagle się to wszystko skończyło... słyszałam coś jakby alergia... brak czasu... nowa praca itd. I wtedy przyszedł ktoś kto zobaczył moje zdjęcie na allegro,żeby mnie zabrać.
Dziewczynka miała takie dziwne mokre oczy kiedy wychodziłam,a jej mama powiedziała wtedy "będzie jej tam dobrze,a my kiedyś znów kupimy pieska"
Wsadzili mnie do stodoły razem wieloma innymi psami,które mi powiedziały,że też są "pracującymi dziewczynami",wtedy jeszcze nie wiedziałam co to znaczy... widziałam jednak,że ich praca musi być bardzo ciężka,bo wszystkie były takie chude i smutne.
Pierwszego dnia nic nie nie wydarzyło... kilka razy dostałam coś do zjedzenia,ale nigdy tyle,żeby brzuszek był pełny.
Zaszłam w ciążę,ale dziwnie...!
Z czasem utwierdzałam się w przekonaniu,że stanie się coś niesamowitego, i wreszcie się stało... urodziłam 9 zdrowych dzieci... byłam taka dumna...!
Wyglądały przepięknie, wtedy bycie "pracującą dziewczyną" w tej ciemnej stodole nie wydawało mi się już takie straszne.
Nawet głodu nie czułam już tak bardzo.
Moje dni wypełniła miłość do moich dzieci,które pięknie rosły, coraz lepiej chodziły i ciągle figlowały ze mną i ze sobą nawzajem.
Byliśmy cudowną rodzinką,mogłabym tak żyć wiele lat.
Któregoś dnia przyszedł pan,który chciał zobaczyć wszystkie moje dzieciaczki.
Naturalnie pozwoliłam,bo cały ten zachwyt był jak miód na serce dumnej matki. Usłyszałam coś jakby: "one już mają pewnie z 6 tygodni? To wystarczy..." i nagle... moje gniazdko było puste! Czekałam i czekałam, ale nikt nie przyszedł,żeby zwrócić moje dzieci. Leżałam i płakałam na głos nad moją stratą,wtedy przyszedł ktoś w wielkich buciorach i tak mocno mnie kopnął...
Z bólu zapomniałam na chwilę dlaczego byłam tak bardzo smutna, moje życie stało się puste.
Za jakieś pół roku znowu zaszłam w ciążę,tym razem miałam 8 szczeniaczków. Byłam znów taka szczęśliwa i postanowiłam,że tym razem nie dam,żeby ludzie je podziwiali, wiedziałam,jakie są tego skutki. Będę walczyła o moje dzieci.
Inne dziewczyny mówiły mi,że to nie jest dobry pomysł,bo one już tego próbowały i doskonale wiedzą jakie są efekty...
Moje dzieci nie rosły tak dobrze jak poprzednie... miałam za mało pokarmu. Czasem tak piszczały z głodu,że nie mogłam zasnąć.
Tego dnia,kiedy przyszedł pan w buciorach byłam przygotowana. Gdy wszedł do mojej klatki zaczęłam warczeć i pokazałam zęby. Tak... teraz mu pokażę – myślałam.
Nawet nie widziałam tego kija... kiedy doszłam do siebie, moje gniazdo było puste,wszystkie moje dzieci zniknęły!
To już sześc razy... teraz nie płaczę kiedy za nimi tęsknię. Daję temu panu w buciorach podejść i nawet nie warczę już... Dziewczyny/współpracowniczki mówią,że tak lepiej. Pocieszam się, że moje dzieci rosną w miejscu gdzie mają jedzenie i picie. Wtedy stało się coś co zdeptało te moje wyobrażenia.
Klatki 59 i 60 trzeba "uprzątnąć", nie mam pojęcia co to słowo znaczy. Dziewczyny zasnęły,żeby później zostać wyniesione do kubła.
Doszły nam dwie nowe koleżanki,kiedy zerkałam przez szpary kto tam jest. Nagle dotarło do mnie,że tam siedzą 2 moje córki. Poznałam je od razu,a one płakały się ze wzruszenia. Po kilku chwilach zostały tak strasznie skopane... i znów obudziła się moja wola walki. Chciałam lepszego życia dla moich dzieci... a one teraz tak potwornie cierpią.
Dniami i nocami szczekałam, że mają je wypuścić... warczałam na każdego kto podszedł. Pazurki miałam całkiem zdarte od skakania na mury.
Jestem słaba... nie dostaję nic do jedzenia, najchętniej już bym zasnęła,ale kto się wtedy wstawi za moimi córkami?
Gdybym tylko dostała coś do jedzenia... nabrałabym nieco sił...
Usłyszałam,że stałam się bezużyteczna, "suka 61 musi dostać w łeb..."
Nie wiem co znaczy bezużyteczna,ale usłyszałam,że w końcu coś "dostanę", pewnie chodzi o jedzenie.
Na całe szczęście! Postaram się zachować trochę z tego co "dostanę" dla moich córek, one są takie bardzo głodne!!!
Tą historię opowiadam w imieniu wszystkich "pracujących dziewczyn", które nam o tym już nie opowiedzą, ale które na szczęście już nie cierpią oraz w imieniu tych, które może spotkać podobny los jeśli ludzie nie przestaną kupować zwierząt od pseudohodowców."
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: Najsmutniejsza historia jaką w życiu słyszałam. Pseudohodowcy.. okropne. Jeszcze tak pięknie, prawdziwie to wszystko napisane..
  • awatar TrziPsy: @Maltańczyk - Mój Pimpuś ! <3 ;*: Ty też masz psa z pseudo ;)
  • awatar Maltańczyk - Mój Pimpuś ! <3 ;*: Boże czytałam to że łzami w oczach. Nigdy nie kupię psa z pseudohodowli , sąsiad mojej babci ma psa z pseudo i teraz rośnie mu wielkie jądro.. ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Cały dzień było nijako, a teraz na dodatek zaczęło padać. Psy poszły na ogród się załatwić i aż się boję co będzie jak je wpuszczę.
 

 
Dzisiaj wszyscy mamy lenia. Próbowałam coś porzucać Tobi, ale średnio jej szło, więc szybko skończyłyśmy. Nie chcę palić komend.
Pogoda też taka sobie. Ni to ciepło, ni to zimno, ale wczoraj byłyśmy na długim spacerze, więc dzisiaj wystarczy ganianie po ogrodzie.

Nie mam siły..
  • awatar Asmaida: Słodko wyglądają takie umęczone psiska ;*
  • awatar Maja189: Jeżeli zmęczone to na pewno grzeczne :) Zapraszam na stronę http://zool.pl/ Można tu poczytać o psach i innych zwierzętach
  • awatar Pola Herbu Zadora: Ooo jakie padnięte ; D Słodziaki ;]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie mam dziś mocy na nic, ale potem wybiorę się na jakiś dłuższy spacer z psami i z Andrzejem. Mam nadzieję, że dogadają się z psiakiem mojego kolegi.

Ahri, bo ostatnio jej tu jakoś niewiele.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
W naszym kraju kolczatki są bardzo popularne. Najczęściej używane przez osoby, które chcą szybko nauczyć psa chodzić na luźnej smyczy, albo tak o - pro forma bo pies jest duży i groźnie wygląda.Niestety zacząć muszę od tego, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że kolczatka jest narzędziem szkoleniowym służącym do korekty niepożądanych zachowań, a nie do tego, żeby pies się na niej wieszał ciągnąc, bo i takie przypadki mają miejsce. Psy mogą przyzwyczajać się do bólu i nic sobie z niego nie robić, lub ciągnąć jeszcze bardziej, żeby przed bólem uciec, a to na pewno nie jest dobre dla ich zdrowia.Najzabawniejsze jednak jest to, że może dwa czy trzy razy w życiu widziałam na żywo, żeby ktoś założył kolczatkę prawidłowo - już samo to powinno dać trochę do myślenia na temat niewiedzy ludzi w tym temacie.
Zwykle oglądamy psy, na których kolce wiszą luźno niczym korale, a tak być zdecydowanie nie powinno.
Po lewej mamy kolczatkę założoną nieprawidłowo, po prawej zaś prawidłowo. Kolejną głupią głupotą której nie jestem w stanie zdzierżyć i zaakceptować jest kolczatka + smycz flexi (ta rozciągana).
Nie wiem, jakim trzeba być kretynem, żeby nie dostrzec braku logiki w łączeniu tych sprzętów. jak już wspominałam, większość ludzi zakłada kolczatki po to, by oduczyć psa ciągnąć. Smycz Flexi z kolei uczy psa ciągnąć, bo wtedy smycz się rozwija. Nagminnie spotykam takie przypadki i gdzie tu jakiś zdrowy rozsądekNastępną sprawą jest puszczanie psów w kolczatkach do zabawy z innymi psami. Nie trzeba być geniuszem, żeby wydedukować iż jest to niebezpieczne, a już w szczególności, gdy bardzo kreatywny właściciel wywala kolce na drugą stronę. Słyszałam już o wydłubanym oku i rozerwanym pysku, a to na pewno nie jedyne takie przypadki.Do skrajnych przypadków nieodpowiedzialności i znieczulicy dochodzi również wiązanie psów na kolczatkach do łańcucha i niech tak sobie siedzą. Na prawdę nie wiem jaki jest w tym cel (parciana obroża jest znacznie tańsza- nawet to!), ale wiem, że takie przypadki się zdarzają, bo już nie raz byłam ich świadkiem.A ostatnim hitem jest kolczatkowa hipokryzja. Chcesz używać kolczatki i udawać, ze wcale tak nie jest?! Super! To oferta dla Ciebie! Kolce pod przykrywką kolorowej obróżki! I już żaden psiarz Cię nie zjebie!
Bez sensu. Rzygać się chce.
O tak. Nieprawidłowo używane kolczatki mogą być źródłem wielu psich nieszczęść, a niestety nieprawidłowo używane są w zdecydowanej większości przypadków.ri.pinger.pl/pgr30/dca812db001844f4535fc279/2ae11b12d3f10707med.jpg Tak więc uważam, że kolczatki powinniśmy zostawić w rękach dobrych szkoleniowców (DOBRYCH PODKREŚLAM! a jakiś lubiących się wyżywać maniaków). Bo czasem rzeczywiście może bywają przypadki, z którymi inaczej się nie da. Nie wiem. Nie znam się na tym na tyle. Ale myślę, że wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć tego używać. zainteresować się co do czego, a nie kupić, założyć i mieć wszystko w dupie.
Z innej strony bardziej już popieram kolczatki aniżeli kantary/haltery (o których też pewnie coś wspomnę, ale nie teraz).Tak więc polecam Wam włożyć trochę wysiłku w ułożenie psa, spróbować wszystkich możliwych metod pozytywnych, konsultować się z behawiorystami, szkoleniowcami, a dopiero gdy wszystko zawiedzie uciekajcie się do kolczatek, oczywiście pod czujnym okiem kogoś doświadczonego.
A jeśli wasz problem dotyczy się tylko ciągnięcia, a nie macie chęci/siły/motywacji/cierpliwości/itd żeby oduczyć go psa, to istnieje kilka rodzajów szelek, które są tak zaprojektowane, aby uniemożliwić psu ciągnięcie w sposób całkowicie humanitarny i nie inwazyjny.
Czemu wszyscy idą na łatwiznę?
  • awatar Asmaida: Kora (pies doberman) nosiła kolczatkę tylko na początku do nauki. Połączenia kolczatka+flexi rozwala na atomy. Głupota ludzka nie zna granic -,-
  • awatar Suzi, Psiara ;**: Boże! Nawet nie wiedziałam :o Dziękuję, że napisałaś ten wpis :) Kupuję Sarze szelki lub zwykłą obrożę! <3 Jeszcze raz dziękuję :*
  • awatar ♥.konie.♥: super! rozpisałaś się ;)...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzisiaj z Tobi trochę pofrizbiaczkowałam. Robiła fajne, ciasne obiegi, ale z łapaniem było gorzej. Cóz. Trudno. Mamy czas, żeby ćwiczyć.
Muszę się nauczyć dobrze rzucać floatery to może coś nam w końcu zacznie wychodzić.

Wczoraj z Ahri trochę obi i sztuczkowania. Fajnie łapie już obroty i zostawanie. Chociaż nie powiem, ciężko uczy się ją niektórych rzeczy. Na zdjęciu ja i Tobi.
Autorem zdjęcia jest moja siostra.
  • awatar Asmaida: wow! ale skoczny psiak :*
  • awatar TrziPsy: @Pola Herbu Zadora: Na razie próbujemy z Frisbee i rally-o.I to właściwie tak hobbystycznie. Agi mnie jakoś tak nie kręci ;p
  • awatar Pola Herbu Zadora: Trenujesz może z Tobi agility ? Jeśli ma predyspozycje to może być fajne rozwiązanie dla Was c ;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie wiedziałam, że aż tak można zmęczyć psy przebywając z nimi w ogrodzie.

Z Tobi trochę pofrizbiaczkowałam i powiem Wam, że jest pro. Pierwszy raz złapała mi dysk w locie, i to odrywając od ziemi wszystkie cztery łapki Że była nakręcona, to zrobiłyśmy jeszcze kilka sztuczek, poćwiczyłyśmy posłuszeństwo i zakończyłyśmy wszystko wyciszającym masażem.

Z Ahri posłuszeństwo. Głównie dostawianie do nogi i zostawanie w miejscu. Fajnie pracowała. Jestem z niej zadowolona, ale wiem, że stać nas na więcej.

Z Dixim przy okazji zostawanie, gdyż było mi ono niezwykle potrzebne, do zrobienia wspólnego zdjęcia. I tadam, dziś pierwszy raz mi się to udało
Fakt faktem, że tylko Ahri wyszła normalnie, ale.. co tam
  • awatar Asmaida: Mądre piesełki :*
  • awatar Suzi, Psiara ;**: Śliczne!! i super ,ze robią postępy, też zaczynam z Sarą ćwiczyć :) Masz może jakieś rady dla mnie? ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›