• Wpisów: 144
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 13:23
  • Licznik odwiedzin: 4 862 / 2049 dni
 
pisiury
 
Bo pies to nie jest tylko takie coś, co musi być drogie i rasowe.

Dziś rano (po przeczytaniu pewnych wypowiedzi, na pewnej stronie) bardzo zaczęłam myśleć o przeliczaniu zwierząt na pieniądze.
Nie rozumiem jak niektórzy (uwierzcie, że są takie osoby) mogą twierdzić, że zwierzę za dużą kasę jest "prawdziwe", a cała reszta to cytuję "śmieci", "odpady", "ścierwo".
W żadnym wypadku nie chcę tu zasugerować, że pseudohodowle są cacy, a jedynie to, że zwierzęta powołane w nich do życia nie są niczemu winne. To ludzie wykorzystują je do pomnażania zer na swoich kontach, więc nie rozumiem jakim prawem ktoś śmie używać wobec nich tak niegodnych epitetów.
To tak, jakby spojrzeć na przeciętną dziewczynę, stwierdzić, że ma zbyt małe wcięcie w talii, za krótką szyję, odstające uszy, za wiele pieprzyków na plecach, a na dodatek nie wiadomo kto jest jej ojcem i dojść do wniosku, że nie będzie ona wysokiej klasy modelką, więc spokojnie można ją sprzedać do ruskiego burdelu za niewielkie pieniądze, bo przecież i tak jest tylko "ścierwem", a nie prawdziwym człowiekiem.
Wiem, że to co piszę brzmi bardzo niemoralnie, ale nie wiem jak inaczej podać przykład, żeby ludzie zrozumieli, że ten cały ich "towar" i jego "jakość" przeliczana na pieniądze, też czuje, potrzebuje miłości i opieki. Też ma swój charakter. Jest istotą żywą, taką która ma serce, krew, mózg, sploty nerwów (oh, człowiek też je ma! Cóż za niesamowity zbieg okoliczności!).
Uważam, że to źle, że ludzie rozmnażają zwierzęta jak popadnie, sprzedają je za śmieszne sumy, pieprzą w genach patrząc tylko na zysk. Przez to bardzo wiele stworzeń trafia w nieodpowiednie ręce, do schronisk, do lasu, do worka i do rzeki. Ludzie "produkują" taniusie zwierzaczki, których życie dla wielu warte jest tylko tyle ile wychodzi w przeliczeniu na pieniądze.
Moim zdaniem to "hodowców" powinno się nazywać "ścierwami", "śmieciami" i "odpadami", ponieważ są wybrakowani, pozbawieni cech ludzkich.
Wiem, że zwierzę i tak nie zrozumie, co znaczą te słowa w jego określeniu, ale mimo wszystko razi mnie ten brak szacunku dla biednej, wykorzystywanej dla ludzkich korzyści istoty.

Patrząc na moje psy widzę zimne nosy trącające moją dłoń, ciepłe języki, miękkie futra, wierne oczy, merdające ogony i ogrom miłości na jaką nie stać żadnego człowieka.
Ich geny i pochodzenie nie są ważne wobec tego, że żyją, są kochane, mogą odczuwać i są szanowane jako istoty, a nie przedmioty.
Dla mnie wartości tych psów, nie można przeliczyć na pieniądze.
Amen.

“Każde życie stanowi dla każdego całe sto procent.”


Kopia DSC_0779.JPG
Na zdjęciu moje paszczurki: Ahri, Dixon i Tobi.
Zdjęcie mojego autorstwa.
Gdyby ktoś chciał obejrzeć więcej fotek i poznać piesełków nieco bliżej, to serdecznie zapraszam na ich stronkę: www.facebook.com/tobiahri?fref=ts

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego